DYSPUTA Z 831 R.
Wdrapuję się Życiu na kolana i zaglądam w oczy.
To ja, człowiek zagubiony, zgubiona istota. Kim jesteś, że powinnam Ci wierzyć i czy tak naprawdę nie Ty powinieneś sie mnie bać ?
Pod moim płaszczykiem grzecznej dziewczynki, w kokardach jakie noszę na warkoczach drzemie gniew wielkości jakiej nie umiesz sobie wyobrazić. Noszę w sobie piętno buntu, tatuaż tysiecy pokoleń którym starałeś się zacierać ślady. Kim jesteś Życie, że powinnam słuchać Twojego głosu pokornie tkając kobierzec własnych dni.
To ja drzemie korzeniami zaczepiona pomiędzy latami 800 a 2000, kiedy to narodziłam się wraz z Konfucjuszem, Budda, Izajaszem, Parmenidesem i Heraklitem. Kiedy się budzę zaczyna się dzień a kiedy zasypiam zawieszam na niebie księżyc. Mój pancerz nie chroni mnie przed Tobą a Ciebie osłania przed moim blaskiem. Rodzę się z ognia i wychodzę z wody, przenikam powietrze i zawieszam pomiędzy rzęsami świat. Zamykam kolory w źrenicy oka.
- Kim jesteś Życie? - pytam głosem małej dziewczynki ,nerwowo kręcąc się mu na kolanach - Kim jesteś dla mnie, a kim ja dla Ciebie?
- Jestem twoim zaklęciem - odpowiada miękko - zamykam się w twojej dłoni i zostaje na zawsze.
Weź, jak bierzesz jabłka latem na pamiatkę dzieciństwa.
Jestem twoją krwią i twoim snem. Ja twoje życie - mieszczę w sobie zapachy jakie nagromadziłaś latami.
To ty jesteś moim skarbem - ja twoim dopełnieniem. Jestem obietnicą i samotną kobietą
w oknie czekająca na twój powrót. Nie jesteś sama, szepczę za twoim uchem...
Malowana zabawka w dłoniach ducha - Logosu - przez, którego Bóg stworzył wszelką rzecz i nauczył pustkę przemawiać. Spójrz w górę. Czarne niebo się rozrasta. Kim jestem na nim?
Zeskakuję lekko z kolan Życia.
Otwieram dłoń a ono nasuwa się na nią jak idealna rękawiczka.
Na zawsze razem - ja talizmanem Życia - Życie moim.
Mój gniew napełnia się moją i jego mocą. Moja namiętność rośnie jak dojrzały owoc, staje się wszystkim i niczym.
Teraz mogę Ci dać więcej niż tego pragniesz.....