Prolog.
28.12.2008 19:59
-
Szła przez gęsty, wilgotny, pachnący mchem las. nad nią wisiały ciemne, gęste chmury.idąc ocierała mokre listki, delikatnymi, białymi jak ściana dłońmi ocierała gałązki krzewów. powoli odwróciła głowę w moją stronę. kasztanowe włosy odkryły jej twarz. po jej twarzy płynęły łzy. spojrzała prosto w me oczy. jej wzrok był głęboki, pełen bólu i cierpienia. nie wystraszyła się mnie, nie uciekła. odwróciła głowę i poszła dalej przed siebie. postanowiła odejść, gdyz nie mogła odnaleźć się w swoim świecie. jej delikatna dusza, niczym z białego pierza, nie wytrzymała napierającej fali dumy i ambicji społeczeństwa. 'chcieli, abym była żoną księcia witolda, dobrą matką i kucharką..' - pomyślała z goryczą. tymczasem ona obrała inną drogę. pragnęła chodzić po lasach i łąkach w długim, brązowym płaszczu, zbierać i uczyć się właściwości darów matki natury, by później nauczać innych. miała zupełnie inne plany co do swojej przyszłości. marzyła o małym domku z drewna na uboczu,gdzieś w górach - tylko ona i przyroda.. dlatego teraz szła, niewiadomo dokąd, kreśląc sciezke swego życia..
15.03.2009 15:22
widać, że interesujesz się tym co najlepsze. To fragment z powieści, czy może sama jesteś jego autorką? Jeśli tak to gratuluje twórczości, jeśli zaś nie, to powiedz proszę, kto jest autorem powyższego fragmentu. Pozdrawiam